fullsizeoutput_22fe

Kobiety wiedzą, co robią

Doktor Jolanta Wadowska-Król. W PRL-u ratowała dzieci z ołowicą, skrzywdzone przez szopienicką hutę. Dziś spogląda na nas z muralu przy ulicy Gliwickiej w Katowicach, cicha bohaterka, skrzywdzona przez ówczesny system. Na nowo przypomniały ją światu „Wysokie Obcasy”, pod patronatem których powstaje szlak murali, portretów wyjątkowych kobiet, bez których ich miasta, regiony, cały nasz kraj, a nawet świat nie byłyby takie same.

Mówi o sobie, że nie jest żadną bohaterką, że robiła to, co trzeba było. A zaczęło się wszystko od chłopca, który nie mógł wyjść z anemii i od prof. Bożeny Hager-Małeckiej, która, zaniepokojona tym przypadkiem, 
w pewien letni dzień 1974 r. w przychodni w Dąbrówce Małej zasugerowała młodej Wadowskiej-Król, że dzieci z rodzin skupionych wokół szopienickiej huty mogą być zatrute ołowiem. To miało tłumaczyć, dlaczego tak często chorowały, miały krzywicę, traciły zęby, dokuczał im żołądek. Przedwcześnie umierało zresztą wszystko, co żyło w tym terenie – począwszy od roślin i zwierząt, a na dorosłych ludziach skończywszy. Młoda lekarka podjęła się trudnego zadania – miała nie tylko zbadać dzieci, ale stawić czoła propagandzie PRL-u, w którą ołowica nie mogła się wpisać. 

Wspólnie z pielęgniarką Wiesławą Wilczek przebadały 5 tys. dzieci, znacząc w dokumentacji ołowicę krzyżykami. Aż 13 proc. małych pacjentów z powodu ołowiu cierpiało na upośledzenie umysłowe. Rozpoczęła się żmudna walka o życie tych dzieci – szukanie miejsc w szpitalach, wysłanie do sanatoriów, wypraszanie przydziałów mleka dla tych, które nie mogły wyjechać z Szopienic, aż wreszcie walka
o rozwiązania systemowe – o przeniesienie całych rodzin z terenów najbliżej huty tam, gdzie mogły żyć normalnie. 

Ta historia ma też drugą bardzo smutną stronę. Oto lekarka z osiedlowej przychodni ma tak bogaty materiał badawczy, że mogłaby zyskać światową sławę. Próbuje nawet pisać doktorat, co nie jest łatwe, zważywszy na to, że nie można wspomnieć w nim wprost, że dzieci chorują przez hutę. Tego starcia nie jest w stanie wygrać, doktorat zostaje zmiażdżony przez recenzentów, co odbiera jej możliwość jakiejkolwiek kariery naukowej. Potem jeszcze, w latach 80tych, na fali medialnego zainteresowania ołowicą, wspiera rodziny walczące o odszkodowania przed sądem, ryzykując swoją pracą i pozycją. Kiedyś w końcu nastaje spokój, może dalej leczyć, tyle jej wolno.
Kilkadziesiąt lat później jej postać otworzy projekt „Kobiety na mury”, w ślad za nią we Wrocławiu sportretowana została Wanda Rutkiewicz, a w Warszawie Kora. 

Andrzej Wieteszka, artysta, autor katowickiego muralu, w jednym z wywiadów powiedział, że tylko kobiety mogą zmienić naszą polską mentalność. Od siebie dodam – pod warunkiem, że im się na to pozwoli.

* Korzystałam z tekstów zamieszczonych w Wysokich Obcasach: Anny Malinowskiej „Dr Jolanta Wadowska-Król uratowała dzieci z zatrutej huty. Powstał pierwszy mural Wysokich Obcasów”, 22.11.2018 r. oraz Natalii Waloch „Sprawa kobieca jest sprawą nas wszystkich. Tylko kobiety mogą zmienić naszą polską mentalność”, 5.01.2019 r.

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

o autorce:

Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.
Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.

Dodaj komentarz

Close Menu