23.03.18

O stuleciu praw wyborczych kobiet w Radiu Złote Przeboje – część 1.

100 lat temu kobiety wywalczyły prawa wyborcze – czynne i bierne. Czy pozwoliło im to pełnoprawnie uczestniczyć w życiu publicznym, społecznym? Na zaproszenie red. Aleksandry Brodziak, razem z Małgorzatą Tkacz-Janik na antenie radia Złote Przeboje dyskutowałyśmy o prawach wyborczych kobiet w historycznym i współczesnym kontekście.

„Praw się nie dostaje, prawa się zdobywa” – nie sposób nie zgodzić się ze słowami Zofii Daszyńskiej-Golińskiej, które przywołałyśmy w audycji. „Polki prawa wyborcze absolutnie wywalczyły i byłoby cudownie, gdyby same kobiety nie powtarzały, że coś dostały, bo to na pewno by się naszym prababkom nie podobało” – słusznie zauważyła Małgosia.

Mimo zyskania praw wyborczych wiele drzwi było przed kobietami nadal zamkniętych. Dopiero
w konstytucji marcowej w 1921 roku znalazło się postanowienie o równym dostępie kobiet do urzędów publicznych, które jednak niczego nie gwarantowało. W tamtych czasach powszechne było przekonanie, że to mężczyzna ma zapewnić byt rodzinie, stąd praca należy się najpierw jemu, a dopiero potem ewentualnie kobiecie. Nie mogła ona dysponować swoim majątkiem, ani decydować samodzielnie o tym, żeby np. wyjechać do innego miasta.

A jak to wyglądało, jeśli chodzi o zawody prawnicze? W 1919 roku ustalono, że aplikantem sądowym może być tylko obywatel RP płci męskiej, kobiety mogły być aplikantkami jedynie na podstawie statutu palestry, która jako pierwsza otwarła się na kobiety-prawniczki. Nieco inna sytuacja panowała na Śląsku, gdzie w 1922 roku minister sprawiedliwości zarządził, że sędzią może być obywatel RP, bez wskazywania płci – mimo to jednak żadna z kobiet nie ubiegała się o stanowisko sędziego. Być może to analogia do czasów już bardziej nam współczesnych, w których ciągle np. wmawia się dziewczynkom, że są stworzone przede wszystkim do zawodów humanistycznych.Mężczyźni w latach międzywojennych uważali, że kobieta nie ma umysłowości, żeby sprostać wyzwaniom nauki. Zofia Gawrońska była pierwszą kobietą przed drugą wojną światową pracującą na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, w katedrze postępowania cywilnego. Co warte podkreślenia, dyplomowane asesorki pracowały bez wynagrodzenia, gdyż uważano je za zbędne dla kobiety, która przecież nie miała za zadanie zarabiania na dom. Na prawniczą karierę mogły więc pozwolić sobie kobiety z rodów ziemiańskich, kupieckich, utrzymywane przez rodzinę. Od 1929 roku kobiety mogły zostać sędziami, szybciej niż we Francji, gdzie dopuszczono je do tego zawodu dopiero w 1946 roku. Po wojnie to kobiety zostawały częściej sędziami niż mężczyźni, był to bowiem bardzo słabo opłacany zawód. W ten sposób sfeminizował się podobnie, jak zawód nauczycielki – dziś aż dwa razy więcej sędziów stanowią kobiety.

Podczas rozmowy nawiązałyśmy również do Kodeksu Napoleona, bardzo krzywdzącego dla pozycji kobiet. Szczególnie bulwersująca z dzisiejszej perspektywy wydaje się sytuacja kobiet, które chciały wyjść za cudzoziemca. Decydując się na to, traciły obywatelstwo polskie i prawo do dzieci, nie mając obywatelstwa, nie mogły wykonywać pewnych zawodów, np. lekarza. Mężczyzna w taj samej sytuacji nie tracił żadnych praw, a poślubiona przez niego cudzoziemka automatycznie otrzymywała obywatelstwo polskie.

Dlaczego historia milczy o wszystkich zdolnych kobietach międzywojnia? Dlaczego nie mają one należnego im miejsca chociażby w szkolnych podręcznikach? Dlaczego bardzo szybko zapomniano
o tych, które miały ogromny udział w odbudowie wolnej Polski i dlaczego jako pierwsze stały się one ofiarami załamania gospodarczego w latach 50-tych? Zachęcam do wysłuchania pierwszej części audycji, w której dotknęłyśmy wszystkich tych tematów.

 

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

o autorce:

Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.
Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.

Dodaj komentarz

Close Menu