will-cornfield-316618-unsplash

Kobieca czułość dla Matki Ziemi

Zrównoważony rozwój – bardzo modne ostatnio pojęcie, odmieniane przez wszystkie przypadki, podobnie, jak zero waste. Czy wiecie, że zasadę zrównoważonego rozwoju, jako obowiązującą w działaniach Polski, wpisano nawet w art. 5 naszej Konstytucji? Co to jednak oznacza, co kryje się pod tym sformułowaniem?

Czytam w Wysokich Obcasach, że wokalistka Paulina Przybysz zaprosiła swoje koleżanki po fachu do walki o planetę, w ramach cyklu koncertów „Women’s Voices”. Na kilku polskich scenach wystąpią m.in.: Kayah, Edyta Bartosiewicz, Mela Koteluk, Julia Pietrucha i Monika Brodka. Pod hasłem „Kobiety ratują planetę” przedstawione zostaną kobiety, które działają na rzecz przywrócenia ziemi równowagi, wzajemnego szacunku, przestrzeni i równych praw. W końcu, jak słusznie zauważa Przybysz, Ziemia jest Kobietą, Matką Naturą z której wszystko się rodzi i której nie jest obojętne, jaki świat pozostawiony zostanie przyszłym pokoleniom. My również nie powinniśmy być obojętni. 

Wracając do zrównoważonego rozwoju – najbardziej przemawia do mnie definicja, zgodnie z którą to taki rozwój, w którym potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokajane bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie, rozwój zakładający wzrost gospodarczy z poszanowaniem środowiska oraz zdrowia ludzkiego. Wypowiedziała ją była norweska premier Gro Brundtland i właśnie ta definicja, moim zdaniem, idealnie wskazuje kierunki zrównoważonego rozwoju – pamiętajmy o tym, że środowisko naturalne służyło naszym przodkom, służy nam, ale powinno pozostać coś jeszcze dla przyszłych pokoleń.

Co możemy zrobić na co dzień, aby chronić środowisko naturalne? Stoję na stanowisku, że liczy się każdy, najprostszy nawet, gest. Zacznijmy chociażby od segregowania odpadów, tym bardziej, że w niedalekiej przyszłości planowany jest znaczny wzrost opłat w stosunku do osób, które odpadów nie segregują.
W większości krajów europejskich do segregowania odpadów przywiązuje się ogromną wagę od lat. Do grona liderów w tej dziedzinie należą z pewnością kraje skandynawskie. W Szwecji zdarza się, że śmieci są segregowane na 8 rodzajów: szkło, metal, plastik, gazety, opakowania papierowe, inne rodzaje papieru, resztki żywności, odpady niesegregowane pozostałe. W Niemczech wskaźnik wykorzystania segregowanych odpadów wynosi ponad 60%, motywacja jest głównie finansowa, gdyż koszt odbioru odpadów posortowanych jest symboliczny, natomiast  w przypadku niesegregowanych śmieci jest bardzo wysoki. W Belgii za niesegregowanie odpadów płaci się kary. My również, zanim wyrzucimy cokolwiek do kosza, powinniśmy się zastanowić, do której przegródki.

Ale segregowanie odpadów, to przecież dopiero początek. Nie tak dawno temu odbywał się
w Katowicach Szczyt Klimatyczny. Do dziś pamiętam wrażenie, jakie zrobiła na mnie 16-letnia Greta Thunberg, aktywistka ze wspomnianej Szwecji, która zasłynęła ze swojego zaangażowania w działania na rzecz klimatu. To od niej zaczęła się idea strajków szkolnych dla klimatu. Od sierpnia ubiegłego roku co piątek, zamiast do szkoły, przychodziła przed parlament, protestując, wraz z dołączającymi do niej nastolatkami, przeciwko zbyt małemu zaangażowaniu polityków w kwestie ochrony środowiska. Jednym
z jej postulatów było m.in., aby Szwecja wywiązała się z zobowiązań porozumienia paryskiego z 2015 r., pozwalającego zatrzymać ocieplenie klimatu na poziomie 2 st. C. Norwegowie zgłosili ją do Pokojowej Nagrody Nobla, tygodnik „Time” uznał ją za jedną z najbardziej wpływowych nastolatków na świecie, otrzymała też tytuł Kobiety Roku 2019 w Szwecji.

Do Katowic Greta dotarła pociągiem i samochodem elektrycznym, z założenia nie latając samolotami. Porwała swoim przemówieniem uczestników Szczytu Klimatycznego COP24, zachęcając Polaków do włączenia się w walkę, którą prowadzi. 
– Nie szukajmy nadziei, szukajmy działania. Wtedy i tylko wtedy nadzieja przyjdzie. Proszę ludzi z całego świata, żeby zrozumieli, że politycy nas zawiedli. Nie możemy dłużej grać według tych samych reguł. Reguły muszą zostać zmienione. Jeśli kilkoro dzieci może trafić na okładki gazet całego świata, tylko dlatego, że nie poszły do szkoły, to wyobraźcie sobie co moglibyśmy razem osiągnąć – apelowała. 

Owacje na stojąco dla 15-letniej wtedy dziewczynki były czymś wzruszającym, ale i dającym do myślenia. Gdzie matka planeta nie może, tam Gretę poślę, można by sparafrazować znane powiedzenie – spotkała się z papieżem Franciszkiem, namawiając go do włączenia się w strajk, rozmawiała z szefem Komisji Europejskiej i z sekretarzem generalnym ONZ, wygłosiła przemówienie w Parlamencie Europejskim, przemawiała też uczestnikami forum ekonomicznego w Davos. Przede wszystkim jednak zaktywizowała innych, którzy dołączają do jej ruchu na całym świecie.

Budzi się świadomość, która wykracza daleko poza wspomniane wyrzucenie śmieci do odpowiedniej przegródki. Rola kobiet w walce o Matkę Ziemię ma tutaj szczególne, symboliczne znaczenie. Wracając do przytoczonej definicji zrównoważonego rozwoju – nasze potrzeby nie mogą być zaspokajane bez umniejszania szans przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie. Te przyszłe pokolenia właśnie zaczęły domagać się swoich praw. 

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

o autorce:

Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.
Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.

Dodaj komentarz

Close Menu