6F8AB205-E30C-42A5-A6CE-0ED6FEA44882

Spotkanie wokół książki Michelle Obamy „Becoming. Moja historia”

W tegoroczny Dzień Kobiet, w kawiarni „Miejscownik. Tygiel Kulturalny”, zainaugurowano katowicką odsłonę Klubu Książki Kobiecej, od ponad roku z powodzeniem działającego w Gliwicach. Dzień później, 9 marca, czytelniczki i czytelnicy spotkali się, żeby podyskutować o biografii byłej pierwszej damy Ameryki. Biografii, jak się okazuje, budzącej sporo kontrowersji, bynajmniej nie za sprawą wydarzeń z życia głównej bohaterki, ile raczej sposobu opowiedzenia tej herstorii, która, jak się okazuje, nie do końca jest HERstorią.

Prowadzące Klub Książki Kobiecej – Małgorzata Tkacz-Janik, Katarzyna Szota-Eksner, Małgorzata Katafiasz, Anna  Liszewska i Justyna Wydra – rozpoczęły anegdotą – opowieścią o telefonie pewnej pani, która chciała wiedzieć, czy w spotkaniu weźmie udział sama Michelle Obama. Zebrani w Miejscowniku żartowali potem, że może byłoby dobrze, gdyby była obecna i dopowiedziała to wszystko, czego – mimo oczekiwań – nie znaleźliśmy w jej książce. 

Trudno nie zgodzić się z opinią, że biografia Michelle dzieli się na dwie części, z których pierwsza – szalenie interesująca, dokumentuje jej życie od czasów dzieciństwa aż do momentu poznania Baraka Obamy, druga – jest w pewnej mierze pomnikiem jej męża, przesłaniającym samą Michelle. Oto mamy herstorię czarnej dziewczyny, pochodzącej z bardzo biednej, ale kochającej się rodziny, dziewczyny inteligentnej, zdolnej i zdeterminowanej w pokonywaniu kolejnych szczebli kariery. Dziewczyny, a potem kobiety, której losy śledzimy z zainteresowaniem, kibicując, podziwiając i spodziewając się tak samo intrygującego ciągu dalszego, pokazującego jej życie z Barackiem. Tymczasem dla Michelle zamążpójście oznacza początek osobistej zmiany i zdefiniowanie siebie na nowo, przez pryzmat bycia żoną swojego męża. Pojawia się pytanie, czy od tego momentu książka nie traci, bo nie ma w niej tego, co najbardziej interesujące, nie ma w niej samej Michelle – przykładu dla innych kobiet. 

A przecież mogłaby być i jest ikoną – pierwsza dama, pierwsza czarnoskóra kobieta pełniąca taką rolę, charyzmatyczna mówczyni, swoimi występami porywająca tłumy. Można by się spodziewać, że dokładne w taki sam sposób porwie nas w swojej biografii, a jednak w opinii części czytelniczek i czytelników – nie robi tego. W zamian dostajemy bardzo poprawną politycznie książkę, w której – między wersami – nie widać osobowości Michelle, nie ma tam również głębszej refleksji nad sprawami społecznymi, rzeczniczką których pani Obama mogłaby być.

Dyskusja w Miejscowniku prowadzona była wokół pytania – Po co nam takie herstorie? W opinii części prowadzących – w biografii Michelle nie ma feminizmu, za to podtrzymuje ona i upowszechnia stereotypy dotyczące rół płciowych, a przy tym – jest do bólu poprawna i zachowawcza, nudna, choć przecież opowiada o niezwykłych postaciach. Być może w tej książce najciekawsze jest, jak stwierdziły prowadzące, to, czego w niej nie ma i trudno się z tą opinią nie zgodzić. Pytanie, jakie będą dalsze losy byłej pierwszej damy – czy odzyska głos, dokona rewolucji, zmieni świat w jakimś aspekcie? A może wcale nie o to chodzi i odpowiedź na pytanie „po co” jest zupełnie inna i w gruncie rzeczy bardzo prosta – jak powiedziała jedna z czytelniczek – ta książka pokazuje, że każda z nas może być jak Michelle i każdej z nas może się przytrafić taka amerykańska bajka. 

Jakie są Wasze refleksje po lekturze?   

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

o autorce:

Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.
Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.

Dodaj komentarz

Close Menu