5d028f6e229ae_o,size,1088x550,opt,w,q,71,h,24d7ca

„Trzeba działać, żeby coś zmienić” – wywiad w Dzienniku Zachodnim

O tym, że nie odrobiliśmy lekcji z praw człowieka, o coraz mniejszej świadomości prawnej i o wielu innych ważkich kwestiach społeczno-politycznych rozmawiam z redaktorką Dziennika Zachodniego, Teresą Semik. Temu, co aktualnie ważne, przyglądam się z perspektywy kobiety, adwokatki, wiceprezeski partii Wiosna i społeczniczki.

Teresa Semik: Jak to jest, że mamy w Polsce coraz więcej prawników, a coraz mniejszą świadomość prawną?

Gabriela Morawska-Stanecka: Brakuje edukacji prawnej. Młodzi Polacy nie mają wiedzy obywatelskiej,
o czym świadczy także wynik wyborczy Konfederacji. Partie skrajnie prawicowe, narodowe rosną w siłę. Moje pokolenie odrobiło lekcję historii XX wieku, bo nasi bliscy doświadczyli skutków wojny. Młodym ludziom nikt nie mówi, skąd wziął się pokój, jaka jest rola Unii Europejskiej w jego utrzymaniu.

Pytałam o tę świadomość prawną dlatego, bo nie rozumiem, dlaczego milionom Polaków nie przeszkadza demontaż państwa prawa?

Nie doświadczyli na własnej skórze skutków tego demontażu, więc uważają, że ich nie dotyczy trójpodział władzy, niezależne sądy. Ludziom się wydaje, że jak nic złego nie zrobili, to prokurator też nic im złego nie może zrobić. Państwo opresyjne tak nie działa.

A jak działa?

Na przykład osoby, które protestowały w Dąbrowie Górniczej przeciwko mowie nienawiści byłego księdza Jacka Międlara, właśnie dostały nakazy karne, bo przeszkadzały w jego zgromadzeniu. A to zgromadzenie zostało rozwiązane przez prezydenta miasta z powodu wznoszonych haseł ksenofobicznych
i rasistowskich. Prokuratura nie ściga tych, którzy sieją nienawiść, tylko tych, którzy przeciwko niej protestują. Póki nie doświadczy każdy z nas, czym jest państwo prawa, albo jego brak, nie ma szans na zmianę mentalności.

Skoro milionom Polaków nie przeszkadzają autorytarne zapędy rządu, to znaczy, że głosują portfelami?

Nie chciałabym o Polakach mówić tak źle, ani ich za cokolwiek obwiniać. Błędem opozycji było polaryzowanie społeczeństwa, pokazywanie, że tamci są gorsi, niedouczeni, „Janusze i Grażynki”.

Polska podzieliła się nie na lepszych i gorszych obywateli, tylko na dawców i biorców. Wiosna też obiecała 500+ na każde dziecko. To było rozsądne?

Wiosna chciała inaczej dystrybuować 500+. Z badań wynikało, że to świadczenie wyciągnęło wielu ludzi
z biedy. Nie wpłynęło jednak na dzietność. W roku 2018 nawet spadł przyrost naturalny. Jeśli 500+ ma charakter ściśle socjalny, to powinno trafić do rodzin naprawdę biednych, a nie tam, gdzie dochód na jednego członka rodziny wynosi 6 tys. i więcej. I te 500 zł dzieci dostają w formie kieszonkowego.

Młode mamy znikają z rynku pracy. Skąd potem wezmą emeryturę?

Bez wątpienia 500+ był kiełbasą wyborczą. Polityka socjalna musi być systemowa, nie wystarczy ludziom dać pieniądze. Jedni skorzystają, inni nie, a wykluczenie społeczne jest dziedziczone. Ludzie muszą zrozumieć, że to wszystko jest chwilowe, na tu i teraz, że ich dzieciom będzie gorzej. Koniunktura kiedyś się skończy.

Wiośnie była potrzebna wojna ideologiczna?

Domaganie się rozdziału państwa z Kościołem jest przywracaniem normalności. Ta rozłąka będzie służyć także Kościołowi. Widzimy, do czego prowadzi sojusz tronu i ołtarza w innych krajach, Meksyku, Hiszpanii czy Irlandii. Tam świątynie pustoszeją. U nas może być podobnie. Polski Kościół po 1989 roku poszedł
w triumfalizm, zachłysnął się tym, że mamy papieża Polaka, ale nie zadbał dostatecznie o wiernych. Ubolewam, że nie jest dziś autorytetem dla sporej części społeczeństwa, że dzieli zamiast łączyć.

Kościół instytucjonalny upora się z pedofilią księży?

Obawiam się, że nic nie zrobi. Państwo powinno zająć się tym problemem.

PiS zapowiadał powstanie komisji do walki z pedofilią w ogóle, także w świeckich instytucjach. Dobry pomysł?

PiS chce rozmyć problem. Nie powierzamy murarzom naszych dzieci, tylko księżom. W każdej innej grupie pedofilia jest ścigana z urzędu, a w Kościele jest ukrywana systemowo. Mówię to z całą odpowiedzialnością, bo ja też byłam w wieku 11 lat podczas lekcji religii molestowana przez księdza, jak inne dziewczynki w mojej klasie.

Jaki jest los tego księdza?

Dalej pełni posługę. Został przeniesiony do innej parafii. Wiem, jak mocno tkwią w człowieku takie doświadczenia. Próbowałam je wymazać z mojej świadomości. Nie udało się, ale to spowodowało, że oddaliłam się od Kościoła.

Wiosna nie ma co liczyć na poparcie Kościoła. Kler raczej wskaże na tych, którzy mówią: „kto podnosi rękę na Kościół, ten podnosi rękę na Polskę”.

Kościół nie powinien zachęcać do głosowania na żadną partię, a jedynie zachęcać ludzi do spełniania obywatelskiego obowiązku.

Religii nie powinno być w szkole?

Nie powinno i mówią tak również światli księża. Religia została w szkole zdeprecjonowana, młodzież nie chce w niej uczestniczyć. Oczywiście, jak religię prowadził w salce katechetycznej ksiądz pedofil, to ona też była deprecjonowana.

Wiosna chce zniszczyć polskie górnictwo, zapowiadając koniec ery węgla do 2035 roku?

Ta data wynika z oszacowanych zasobów węgla energetycznego do wydobycia w warunkach ekonomicznie opłacalnych. Takiego węgla (nie mówię o węglu koksującym) starczy na około 15 lat i to nie we wszystkich kopalniach. Niektóre trzeba zamykać sukcesywnie, określić czas ich pracy, odejścia górników na emeryturę. Trzeba o tym rozmawiać, a nie udawać, że problemu nie ma. W roku 2016 wpompowano w Polską Grupę Górniczą ponad 2,5 mld zł bezpośrednio. Kolejnych 6 mld zł rząd dołożył poprzez inne firmy, na przykład Węglokoks. I co? Wydobycie dalej spada. Kopalnie przeniesione do spółki energetycznej Tauron, poprzez straty, które wygenerowały w roku 2018, doprowadziły do braku zdolności inwestycyjnych, np. w zakresie energii odnawialnej, tak potrzebnej dla zmiany miksu energetycznego. Wszyscy o tym wiedzą, ale wolą milczeć. Polityka wymaga także odwagi.

Rozumie pani ataki na środowiska mniejszości seksualnych?

Nie rozumiem. Przez 30 lat nie odrobiliśmy lekcji z praw człowieka. W innych europejskich krajach, w tym
w katolickiej Hiszpanii, jest równość małżeńska. W konserwatywnej Wielkiej Brytanii premier David Cameron wprowadził małżeństwa jednopłciowe. Kiedy go pytano, dlaczego, odpowiedział, że dla niego, konserwatysty, najważniejsza jest rodzina. A skoro tak, każdy Brytyjczyk ma prawo do życia w rodzinie. Wszyscy jesteśmy równi, choć różni.

Ulica jest skutecznym narzędziem walki politycznej? Pytam panią także jako współorganizatorkę czarnych protestów w Katowicach.

To prawda, że Jarosław Kaczyński boi się tylko ludzi, ale wtedy PiS nie były na rękę zmiany przepisów
o aborcji. Czarny protest dopisał się do zachowania ustawy kompromisu.

Widziała pani dogasający protest w obronie sądów?

Widziałam, dlatego weszłam do polityki. Na te demonstracje przychodzili ci sami ludzie, przekonani, że niezależność sądów jest zagrożona. Zdałam sobie sprawę, że nic nie załatwimy protestami. Trzeba działać inaczej, wejść do polityki. Nie chcę żyć w kraju, w którym będę się zastanawiać, z której strony dostanę cios od państwa.

Prawnicy nie mają sobie nic do zarzucenia?

Wszyscy mają sobie coś do zarzucenia. Gdy wchodziłam na rynek pracy 30 lat temu, sądziłam, że my, prawnicy, zajmiemy się prawem, a politycy zajmą się polityką. Proces deprecjonowania prawa postępuje od dawna. Pamiętam rok 2001, kiedy Andrzej Lepper z sejmowej mównicy mówił: „Marzycie o Wersalu. Na tej sali już go nie będzie”. Wszystko to, co działo się później w polskim parlamencie, było tylko przekraczaniem kolejnych granic. Jeśli nawet ktoś miał poglądy antysemickie, to ich nie głosił, bo spotykałby się z potępieniem. A dziś antysemickie hasła na marszach narodowców już niewielu szokują.

Wie pani, jak w ostatnich wyborach głosował pani rodzinny Szczyrk? PiS – 56 proc., KO – 29, Wiosna – 4,4 proc.

Może dlatego w wieku 18 lat wyjechałam ze Szczyrku i nigdy tam nie wróciłam. Inaczej głosuje Polska powiatowa, inaczej wielkie miasta. To też jest praca, którą musimy wykonać, jeśli chcemy wygrać kolejne wybory.

Fot. Lucyna Nenow

 
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

o autorce:

Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.
Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.

Dodaj komentarz

Close Menu