IMG_8762

Własny pokój Virginii Woolf i każdej z nas

90 lat temu Virginia Woolf napisała esej, który dziś pozostaje zdumiewająco aktualny. „Kiedy więc każę Wam zarabiać pieniądze i zdobyć własny pokój, w istocie proszę was o to, byście żyły świadome rzeczywistości, a więc wiodły żywot fascynujący, niezależnie od tego, czy uda wam się przekazać innym jego treść” – to zdanie każda z nas powinna wpisać do swojego dziennika, telefonu, powiesić koło łóżka albo na lodówce, tratować jak drogowskaz i przepis na życie.

Wydawałoby się, że prawa wyborcze to bardzo dużo. Te kobiety w Wielkiej Brytanii zdobyły w 1928 roku. Virginia Woolf uważała jednak, skądinąd słusznie, że ważniejsze od prawa głosu jest bycie niezależną finansowo i posiadanie prawa do własnej przestrzeni. Mimo że osią jej rozważań jest twórczość literacka kobiet, wnioski, do których dochodzi po drodze, wychodzą daleko poza ten kontekst. 

Bardzo trafne są spostrzeżenia Sylwii Chutnik, która napisała wstęp do nowego wydania „Własnego pokoju”. Bo oto mamy początek XXI wieku i nadal nie możemy, a często i nie potrafimy tego „fascynującego żywota” prowadzić, „bo ciągle ktoś, ciągle coś”.  Tak bardzo spalamy się w każdej
z narzuconych nam społecznie ról – żony, matki, pani domu, że niewiele przestrzeni zostaje na samorealizację. A tytułowy „własny pokój” nie jest przecież tylko przestrzenią rozumianą wprost, ale przede wszystkim tym przyzwoleniem, tą przestrzenią na spełnianie siebie, jaką każda z nas powinna sobie dać, wywalczyć i bronić jak niepodległości.
 

Własna przestrzeń, ta dosłowna, na takiej samej zasadzie jak wspomniane przez Sylwię Chutnik pokoje dziecięce albo warsztaty naszych mężczyzn, to dobry wstęp do przestrzeni rozumianej metaforycznie.
I tutaj nasuwa się pytanie – ile z nas ma własny kąt? Biurko? Fotel? Pokój? Samochód? Własne konto
w banku? Swoje pieniądze? To wszystko, co pozwala czuć się niezależną?  
A prawo do bycia sobą, realizowania siebie? Nawet, jeśli pracujemy zawodowo, to przecież nie jest tożsame z przestrzenią do samorozwoju. 

Fascynujące są rozważania Virginii na temat ówczesnej sytuacji obu płci. Czytając, nie sposób nie zakreślać co chwilę zapadających w głowę, celnych zdań:
„Od wielu wieków kobiety służą mężczyznom za zwierciadła, posiadające tę magiczną i bardzo użyteczną moc, że odbijają postać męską w co najmniej dwukrotnym powiększeniu.”
Albo: „Czy macie pojęcie, ile książek o kobietach powstaje w ciągu jednego tylko roku? Czy macie pojęcie, ile z nich piszą mężczyźni? Czy jesteście świadome tego, że stanowicie bodaj najszerzej dyskutowane zwierzę świata?” I jeszcze: „Historia męskiego sprzeciwu wobec emancypacji kobiet jest, być może, ciekawsza niż historia samej emancypacji” – jakże aktualne i dziś.

A odnotowany przez pisarkę brak kobiet w historii? Znamy to przecież i z naszego polskiego podwórka. Woolf pisze: „Ugotowane obiady znikają, talerze i filiżanki zostają umyte; wysłane do szkoły dzieci odchodzą sobie w świat. Nic z tego wszystkiego nie pozostaje. Wszystko zniknęło. Żadna biografia, żadna książka historyczna nie powie o tym ani słowa”. Tym bardziej docenia kobiety, które wśród ograniczeń, pozostają twórcze, zaznaczając jednak, że brak równych praw dla obu płci jest dla tej twórczości hamulcem i negatywnie się na niej odbija. 

Warto sięgnąć po wspomniane nowe wydanie „Własnego pokoju”, bo łączy ono w sobie przeszłość
z teraźniejszością nie tylko za sprawą samych aktualnych do dziś rozważań pisarki, ale także dlatego, że Sylwia Chutnik i Karolina Sulej w pierwszej części książki rozmawiają z kobietami, które w świecie nierówności płci „wybiły się na niepodległość” i mogą być inspiracją dla innych. Każda z nich – Elżbieta Bartosiewicz, Joanna Bator, Martyna Wojciechowska, Magdalena Cielecka, Ewa Woydyłło i Katarzyna Kozyra – odnajduje w eseju Woolf prawdę o sobie. 

Na koniec mam dla Was, drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, jeszcze jedno przesłanie Virginii Woolf:„Życie obu płci (…) jest mozolne, trudne, złożone z nieustannych zmagań. Wymaga ogromnej odwagi i siły. Bardziej niż czegokolwiek innego wymaga jednak – człowiek jest bowiem istotą żyjącą złudzeniami – wiary w samego siebie”.

Wierzmy więc i dajmy sobie wzajemnie prawo do własnych pokoi. 

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

o autorce:

Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.
Gabriela Morawska-Stanecka

Gabriela Morawska-Stanecka

Adwokatka, działaczka społeczna, feministka, od zawsze zaangażowana w sprawy kobiet. Poprzez stronę My Kobiety i Prawo tłumaczy, jak ważne jest prawo, zarówno w codziennym życiu, jak i w walce o równość płci. Prywatnie matka dwóch córek oraz właścicielka Szanty i Froda – czekoladowych cocker spanieli angielskich.

Dodaj komentarz

Close Menu